Koń jaki jest, każdy widzi
2010-02-03 19:52:57
Na wniosek Francji
decyzją Unii Jewropejskiej Borgu ducha winny ślimak winniczek
został zaliczony w poczet ryb lądowych. Cokolwiek oksymoron ten
miałby znaczyć cała sprawa jest w zasadzie prosta – chodzi o
kasę. Francuski myk ma na celu bowiem wysępienie z Unii dotacji z
dziedziny rybołówstwa. Skoro ślimak jest rybem, kasa za hodowlę
ryb należy się. Zresztą myk ów ma swój precedens – onegdaj
Portugalia sprawiła, iż marchew stała się owocem.
Rada Krajowa POPiS przy
poparciu PeSeL ma w związku z powyższym genialny w swej prostocie
plan. Zamierza wnioskować do Władców Unii o przyznanie polskim
robotnikom niewykwalifikowanym statusu zwierząt roboczych, na
przykład koni. Pozwoliło by to po odbyciu obowiązkowej
kwarantanny i przejściu badań weterynaryjnych na pracę nawet w
tych krajach, w których obowiązują okresy przejściowe dla
nadwiślańskich pracowników. Byłoby to z korzyścią dla polskich
bezrobotnych którzy znaleźli by zatrudnienie, a także dla unijnych
pracodawców (brak potrzeby płacenia składek emerytalnych, podatków
itd. - wystarczyło by spisać z rodziną pracownika umowę wynajmu
zwierzopolaka na okres np. sześciu miesięcy). Również budżet
państwa polskiego zyskałby nie musząc utrzymywać hordy
bezrobotnych zasiłkowiczów. Jeśli chodzi o warunki pracy nie stała
by się naszym rodakom żadna krzywda – wszak nie od dziś znane są
bardzo restrykcyjne unijne przepisy dotyczące ochrony zwierząt.
Zwłaszcza w przypadku wpisania naszych rodaków na listę zwierząt
nieparzystokopytnych miało by to szczególny sens – raz z racji
sentymentu jakim są darzone szkapy (nawet przez Szkopów) oraz z
punktu widzenia ekonomii - wystarczy spojrzeć na ceny osiągane na
aukcjach przez konie z polskich stadnin.
Francuski myk otwiera nam
olbrzymie możliwości, z których nasz kaszubski rząd z pewnością
skorzysta.
By żyło się lepiej!
Tagi: koń, plan, unia europejska, bezrobocie, pis, po, psl, dotacje, ślimak winniczek
skomentuj (2)